Południowe krainy

My Louisiana Love, M. Verdin. Fotografia Andy Cook.

My Louisiana Love, reż. M. Verdin. Foto: Andy Cook.

Kiedy niecałe dwa lata temu oglądałam Bestie z południowych krain, film uwiódł mnie przede wszystkim połączeniem surowości i czułości, które przywoływało na myśl Gdzie mieszkają dzikie stwory Spike’a Jonze’a. Odniesienia do Luizjany były dla mnie oczywiste, ale wolałam postrzegać historię Hushpuppy jako nostalgiczną opowieść o dzieciństwie i wyobraźni. Koniec świata, w którym żyła główna bohaterka, wydawał się ściśle związany właśnie z końcem dzieciństwa i utratą domu, z odejściem matki i przeczuciem bliskiej śmierci ojca.

Niedawno obejrzałam dokument My Louisiana Love (film w całości można zobaczyć tutaj) i zdałam sobie sprawę, jak głęboko Bestie z południowych krain zakorzenione są w rzeczywistości i odzwierciedlają prawdziwe doświadczenia mieszkańców Luizjany. My Louisiana Love to film zmontowany z fragmentów prywatnych nagrań Monique Verdin, młodej kobiety, która powraca do domu swojej ukochanej babci i postanawia dokumentować to, jak zmieniają się jej rodzinne strony. Przodkowie Verdin pochodzą z plemienia Houma, które od wieków zamieszkiwało tereny południowo-wschodniej Luizjany. Jej babcia przeżyła niejedną powódź, ale – jak się okazuje – nic nie mogło przygotować jej do wydarzeń ostatniej dekady.

W 2005 roku południe Stanów nawiedziły potężne huragany, które weszły w destrukcyjny sojusz z infrastrukturą przemysłu naftowego. Luizjana poprzecinana jest siatką ropociągów, które ułatwiły fali powodziowej penetrację lądu, powodując jeszcze większe zniszczenia. Wiele zbiorników z ropą zostało uszkodzonych, a wycieki zanieczyściły ziemię. Co więcej, pięć lat po huraganach na platformie wiertniczej BP doszło do wybuchu i wycieku ropy, który uznany został za największą katastrofę ekologiczną w USA. Luizjana ginie więc nie tylko pod wodą, ale i pod toksyczną ropą.

W Field Guide to Getting Lost Rebecca Solnit pisze, że „miejsca są tym, co zostaje, co możemy posiąść, co jest wieczne”. Chociaż nie mamy możliwości powrotu do czasów dzieciństwa, możemy wrócić do rodzinnego domu lub przynajmniej w rodzinne strony. Wydaje nam się to tak naturalne i oczywiste, że zderzenie z myślą, że może być inaczej jest po prostu rozdzierające. (Gdybym pisała po angielsku, musiałabym napisać: heartbreaking.)

My Louisiana Love konfrontuje nas właśnie z taką sytuacją. Jest w filmie scena, w której starsze kobiety z pokolenia babci narratorki płyną łodzią i wspominają miejsca, które pamiętają z dzieciństwa. Nie mogą postawić stopy na ziemi, która nosiła je w dzieciństwie, bo wszystko przykryła woda, która już nie opadnie…

Reklamy

One comment

  1. Pingback: Spóźnione fotografie | Ameryka wyobrażona: przypisy do przyszłości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: