Prawdziwa Luizjana?

true-det_2

Detektywa lubić można za wiele rzeczy: wciągającą fabułę, świetną obsadę, błyskotliwe dialogi przeplatane (pseudo?)filozoficznymi rozważaniami Rusta, doskonałe zdjęcia, muzykę, nad którą czuwał T Bone Burnett… Ja polubiłam ten serial za to, że wciąż jest dla mnie zagadką, choć napędzająca go intryga kryminalna została rozwiązana.

W Detektywie zaintrygowała mnie przede wszystkim złowroga obecność zakładów przemysłowych wyrastających wciąż gdzieś na horyzoncie. Ten element świata przedstawionego odstawał od moich skojarzeń z Luizjaną, które bliskie były fantazji rozpiętej pomiędzy wyobrażeniami spokojnego, rolniczego stanu z kolonialną przeszłością a opowieściami grozy spod znaku Wywiadu z wampirem czy Harry Angel. Okazało się bowiem, że stan, który kojarzył mi się przede wszystkim ze specyficzną przyrodą, jest silnym ośrodkiem przemysłu i obszarem o największym zagęszczeniu rafinerii ropy naftowej, przetwórni gazu ziemnego i petrochemicznych zakładów na zachodniej półkuli.

Dobrze, że twórcy serialu nie ulegli całkowicie urokowi zagadki kryminalnej, która domaga się przede wszystkim naturalnego środowiska. Rozpracowując sprawę tajemniczych morderstw, detektywi przemierzają oczywiście puste drogi i bezkresne pola, odwiedzają opuszczone kościoły i schowane na skraju lasu chaty, aby – w końcu – dotrzeć do tajemniczych zabudowań obronnych, które dawno już zostały zapomniane przez ludzi. Wszystko to tworzy świetną atmosferę, ale nie wychodzi poza filmowe i telewizyjne klisze.

Wprowadzenie do tego uniwersum przemysłowych zabudowań wprowadza niepokojący dysonans, ponieważ ukazuje Luizjanę w potrzasku pomiędzy nieprzystępnością naturalnego środowiska a obcością szarej, industrialnej rzeczywistości. Wizualny styl zdjęć konsekwentnie zestawia te dwa żywioły w jednym kadrze, obnażając jakąś zasadniczą niespójność, wyraźne pęknięcie. Czołówka z kolei sugeruje, że charakter tego krajobrazu znajduje odzwierciedlenie w życiu ludzi, zmienia ich od wewnątrz, psuje, niszczy.

Nie chodzi tu jednak o prostą zależność pomiędzy człowiekiem a jego otoczeniem, o prymitywny determinizm, wedle którego złe środowisko kształtuje złych ludzi. Wyczuwam w tym obrazowaniu raczej jakiś dziwny, trudny do rozszyfrowania splot przeszłości i przyszłości, rozczarowań i aspiracji, wspomnień i marzeń. W pewnym momencie Rust mówi:

To miejsce jest jak czyjeś wspomnienie o mieście. I to wspomnienie już blednie. Tak jakby nigdy nie było tu nic poza dżunglą.

Trudno pozbyć się wrażenia, że opuszczone kościoły i szkoły są nie tylko śladem przeszłości, ale także prefiguracją tego, co stanie się z zakładami przemysłowymi. Ten głęboki pesymizm wynikać może z narracji, która prowadzona jest w dwóch wymiarach czasowych. Obietnice, jakie mógł nieść rozwój przemysłu w latach 90., kilkanaście lat później – po Katrinie i wycieku ropy z platformy BP – stają się groźbami.

misrach_petrochemical

Petrochemical America, Richard Misrach

Warto jeszcze dodać, że ukazując przemysłowy charakter Luizjany, twórcy serialu inspirowali się fotografiami Richarda Misracha z cyklu Petrochemical America. Jedne z najbardziej sugestywnych zdjęć tego cyklu wykonane zostały właśnie w Luizjanie, na terenie zwanym chemicznym korytarzem (Chemical Corridor) albo ścieżką raka (Cancer Alley). Pod tymi groźnymi nazwami kryje się odcinek Missisipi położony pomiędzy stolicą stanu Baton Rouge a Nowym Orleanem. Zdjęcia Misracha rzeczywiście ukształtowały wizualny aspekt serialu, a szczególne znaczenie ma tutaj fotografia, od której zaczyna się czołówka. Widać na niej prostą, polną drogę, która prowadzi do jakiegoś olbrzymiego zakładu przemysłowego. Ale zasnute dymem zabudowania tracą swój realizm; są jak fatamorgana, składają obietnice, których nie mogą spełnić; przywołują jednocześnie baśniowy charakter Szmaragdowego Grodu z Czarnoksiężnika z Krainy Oz i postapokaliptyczny krajobraz znany na przykład z Drogi Johna Hillcoata.

Reklamy

2 comments

  1. Pingback: Prawdziwa Luizjana? [2] | Ameryka wyobrażona: przypisy do przyszłości

  2. Pingback: Przemysłowa Luizjana – nawiedzana przez kolonialną przeszłość? | Ameryka wyobrażona: przypisy do przyszłości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: