Galveston, Nic Pizzolatto

Nic Pizzolatto, Galveston

Poszukując lektury na wakacje, natrafiłam na książkę reklamowaną jako dzieło twórcy Detektywa i jeden z najlepszych czarnych kryminałów ostatnich lat. Ponieważ miałam ochotę przeczytać coś po angielsku (polskie tłumaczenie ukaże się za kilka dni), nie zastanawiałam się długo i kupiłam właśnie Galveston. Kilka dni później czytałam zakończenie i ze zdumieniem obserwowałam, jak ten zlepek literackich i filmowych klisz prawie wyciska ze mnie łzy.

Głównym bohaterem i narratorem powieści jest czterdziestoletni Roy Cady, który trudni się wymuszaniem haraczy i odbieraniem długów dla szefa grupy przestępczej działającej w Nowym Orleanie. Pewnego dnia mężczyzna dowiaduje się, że ma raka i prawdopodobnie wkrótce umrze. Na domiar złego, zaczyna przeczuwać, że szef chce się go pozbyć, a kolejne zlecenie jest zasadzką, która ma wyeliminować go z gry. Kiedy sprawy przybierają naprawdę zły obrót, Roy ucieka z miasta, zabierając ze sobą Rocky, młodą prostytutkę poznaną podczas trefnej roboty. Wspólna ucieczka staje się osnową dla opowieści o przegranym życiu, odkupieniu i nieoczekiwanym uczuciu.

Bohaterowie znajdują schronienie w Galveston, nadmorskim kurorcie w Teksasie. Słoneczna, beztroska atmosfera miasta daje im chwilowe wytchnienie od przestępczego półświatka, ale nie może odmienić ich życia. Powieść Pizzolatto przenika bowiem głęboki fatalizm wywiedziony z czarnych kryminałów. Posępny nastrój wypełniony oczekiwaniem na nieuchronną katastrofę nie jest zresztą jedynym elementem, który nawiązuje do tradycji noir. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że powieść twórcy Detektywa to wzorowo odrobione zadanie ze znajomości tej stylistyki.

Prowadzona w pierwszej osobie narracja bezceremonialnie odsłania życie wewnętrzne Roya, zgorzkniałego, cynicznego mężczyzny, który widział już zbyt wiele, aby mieć jeszcze nadzieję na coś dobrego. Pod tym względem Galveston przywołuje klasyczne powieści z gatunku hardboiled, choć niestety nie dorównuje im humorem; oddala się też od typowej dla czarnego kryminału ironii podszytej romantyzmem i dryfuje ku sentymentalizmowi. Powaga, z jaką Pizzolatto przywołuje konwencje pulp fiction trochę ciążyła mi podczas lektury, ale z drugiej strony wciąż naiwnie traciłam głowę dla tej opowieści, bo jest po prostu świetnie napisana.

*

Galveston jest pozycją obowiązkową dla fanów Detektywa. W powieści można rozpoznać zalążki pomysłów, które Pizzolatto rozwinął w serialu. Roy Cady wydaje się pierwowzorem Rusta Cohle’a – bohaterowie nie tylko mają te same inicjały, ale również oboje są Teksańczykami, którzy osiedlili się w Luizjanie i mają za sobą mroczną przeszłość. Serialowy duet policjantów stworzył jednak warunki do przełamania dominujących w książce nut sentymentalizmu i fatalizmu. Mroczne, filozoficzne rozważania Rusta puentowane są wymownymi spojrzeniami Marty’ego, które wprowadzają ironiczny dystans. (Z drugiej strony, Rust nieustannie podkopuje naiwne przekonania Marty’ego i obnaża jego hipokryzję.)

*

Premiera polskiego tłumaczenia już za kilka dni! Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Marginesy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: