Grégory Michenaud: Obrazy wywołane ze wspomnień [WYWIAD]

Grégory Michenaud jest fotografem i w tym roku wyruszył w podróż po południowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Zgodził się porozmawiać ze mną o swojej podróży oraz o cyklu zdjęć zatytułowanym An American Beauty. Zachęcam do odwiedzenia jego strony, na której można zobaczyć więcej zdjęć.

An American Beauty, Grégory Michenaud

An American Beauty, Grégory Michenaud

Cykl fotografii An American Beauty powstawał podczas podróży po Stanach Zjednoczonych. W opisie zdjęć wspomniał Pan, że ta podróż była poszukiwaniem dawnego marzenia o Ameryce, marzenia ukształtowanego przez filmy i seriale z lat 80. i 90. Jakie konkretnie filmy i seriale miał Pan na myśli?

Chodzi raczej o całokształt tego, co oglądałem jako dziecko czy jako nastolatek. Gdybym jednak miał wskazać ważne dla mnie seriale, to byłyby to Cudowne lata i Alf. Ale zdecydowanie najważniejsze były Cudowne lata, bardzo lubiłem ten serial, identyfikowałem się z przedstawioną w nim rodziną, co było dosyć dziwne, ponieważ moje otoczenie było zupełnie inne. W znacznie mniejszym stopniu wpłynęły na mnie późniejsze seriale, takie jak Beverly Hills 90210, choć one też ukazywały amerykańską kulturę i styl życia. Nie wiem, jak to wyglądało w Polsce, ale we Francji w latach 80., w okresie mojego dzieciństwa, mieliśmy nadmiar amerykańskich filmów i seriali. Te produkcje dały nam obrazy, które poniekąd były dla nas wzorcami.

Ja również oglądałam w dzieciństwie Cudowne lata i Alfa, a później – jako nastolatka Beverly Hills 90210. Myślę, że w Polsce wyglądało to podobnie, również mieliśmy bardzo dużo amerykańskich produkcji, tylko ze względów politycznych ta fala dotarła do nas dopiero w latach 90. A co z filmami?

Duży wpływ miał na przykład film E.T., przede wszystkim w wymiarze przedstawiania życia rodzinnego i amerykańskich przedmieść. Ciężko wskazać wszystkie filmy, bo każdy mógł w jakiś sposób współtworzyć obraz Ameryki. Z filmów, które oglądałem już później największy wpływ miał na mnie Paryż, Teksas, może też dlatego, że było to spojrzenie Europejczyka na Stany. I był to też film o podróży. Jadąc do USA chcieliśmy zresztą odwiedzić te same stany, w których kręcony był film Wendersa, czyli między innymi tytułowy Teksas. W ogóle jadąc do Stanów miałem w głowie przede wszystkim obrazy z tego filmu, dlatego też projekt, który powstaje we współpracy z Imrichem Veberem i który jest rezultatem tej podróżny będzie nazywać się Odessa, Texas.

Am American Beauty, Grégory Michenaud

An American Beauty, Grégory Michenaud

Kiedy zaczął Pan myśleć o podróży do Stanów Zjednoczonych?

O takiej podróży marzyłem już jako nastolatek. Interesowało mnie wszystko, co było związane ze Stanami, grałem nawet w amerykański futbol. Później to się całkowicie zmieniło, może bardziej przez kwestie polityczne czy geopolityczne. Zacząłem bardziej interesować się historią i pewne rzeczy związane z historią USA, na przykład z niewolnictwem, stawały się dla mnie coraz bardziej istotne. Dlatego później przed długi, długi czas w ogóle nie myślałem o tym, żeby jechać do Stanów. Ta podróż była więc w pewnym sensie powrotem do przeszłości, do dawnych marzeń. Chciałem znaleźć obrazy, które miałem w głowie. Zobaczyć, co można znaleźć w Ameryce dwadzieścia lat później.

Największe znaczenie w kreowaniu tych obrazów odegrała telewizja i kino. Czy coś jeszcze było dla Pana inspirujące?

Duży wpływ mieli także amerykańscy fotografowie tacy jak Stephen Shore czy Gregory Crewdson. Niedługo przed podróżą oglądałem też zdjęcia Williama Egglestona, które zapadły mi w pamięć.

Am American Beauty, Grégory Michenaud

An American Beauty, Grégory Michenaud

Podróżował Pan z myślą o tym, żeby poszukiwać tego, co znane z telewizji, kina, fotografii…

Tak, ale zdawałem sobie też sprawę z tego, że to marzenie jest stare, trochę zużyte, wyblakłe, upadające. Szczególnie po ostatnich kryzysach, które zmieniły Stany.

Czy trudno było znaleźć obrazy, które przechowywał Pan w pamięci? Czy prawdziwe Stany dorównują wyobrażeniom ukształtowanym pod wpływem seriali, filmów, zdjęć?

Myślę, że tak. Tak ja to widziałem i czułem. Przejechaliśmy dużo kilometrów, żeby poznać fragment Stanów. Ten kraj jest gigantyczny i bardzo różnorodny, ale łatwo odnaleźć w nim tę starą Amerykę, bardzo często ona istnieje blisko dużych miast, w mniejszych miasteczkach, które sprawiają wrażenie jakby zatrzymały się w czasie. Być może ktoś, kto mieszka tam na stałe przestaje zauważać pewne rzeczy albo nie są one dla niego pozytywne, ale nam się te obrazy rzucały w oczy. Poza tym to jest bardzo plastyczny kraj, wiele elementów naturalnie się ze sobą komponuje. Wiele obrazów po prostu się narzuca. W dodatku ludzie w większości bardzo łatwo i chętnie nawiązują kontakt, co ułatwia podróżowanie.

Jaka była trasa tej podróży?

Najpierw pojechałem na festiwal fotograficzny do Houston, gdzie od kilku lat mieszka mój brat. Stamtąd ruszyliśmy na zachód do Nowego Meksyku, a później wracaliśmy do Teksasu przez Kansas, Arkansas i Luizjanę. W sumie zrobiliśmy około 5 tysięcy mil w 10-12 dni. Ciągle jechaliśmy samochodem, co też wiąże się z jakimś marzeniem długiej, prostej drogi.

Am American Beauty, Grégory Michenaud

An American Beauty, Grégory Michenaud

Co było dla Pana największym zaskoczeniem albo rozczarowaniem?

Samochód jako jeden jedyny sposób poruszania się, który ma wpływ na cały styl życia. Im większy samochód, tym lepiej. Jeżeli większość ludzi ma wielkie samochody, to musisz mieć podobny, bo inaczej jeżdżenie po drogach staje się niebezpieczne. Z tym też wiąże się to, co mnie najbardziej zaskoczyło – dużo dzikich zwierząt rozjechanych na drogach. Z drogą wiąże się śmierć i to jest bardzo silnie wyczuwalne. Zdziwiło mnie też Houston. To miasto zostało wybudowane na bagnach i już w kwietniu wilgoć i temperatura były trudne do zniesienia. Przez to życie w centrum miasta wygląda dosyć szczególnie. Całe miasto jest całkowicie puste, wyludnione, ponieważ wszystko w centrum jest połączone podziemną galerią. Całe życia toczy się pod ziemią. Jeżeli chodzi o pozytywne cechy – jest przepięknie. Stany Zjednoczone pod względem wizualnym są niesamowite, nie tylko dla fotografa. Są też bardzo różnorodne krajobrazowo i bardzo ciekawe. Zaskoczyli mnie też ludzie. Nie wiem, jak to jest kiedy się tam mieszka dłużej albo na stałe, ale w czasie podróży ludzie są bardzo życzliwi, otwarci i chętni do rozmowy.

Am American Beauty, Grégory Michenaud

An American Beauty, Grégory Michenaud

Oglądając pozostałe Pana fotografie odniosłam wrażenie, że jest Pan szczególnie zainteresowany fotografią zaangażowaną społecznie. Chodzi mi tutaj na przykład o cykl zdjęć o ginących zawodach czy o mniejszościach narodowych i etnicznych w Polsce. Fotografie ze Stanów są zupełnie inne. Czy trudno było pozbyć się tego społecznego sposobu patrzenia na rzeczywistość?

Nie, wszystko co robię wypływa z wewnętrznej potrzeby zajęcia się określonym tematem. Cykl zdjęć o Stanach był mi akurat bardzo potrzebny, żeby powrócić do dawnych marzeń, żeby konfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. A jeśli chodzi o społeczne zaangażowanie, jest to coś co mnie w ogóle przyciągnęło do fotografii. Pewne sprawy społeczne zawsze były ważne w moich myślach, lekturach czy spotkaniach z ludźmi. Fotografia jest odpowiednim medium, żeby mówić o pewnych sprawach, na przykład tych, które mi przeszkadzają. Jeżeli chodzi o projekt poświęcony mniejszościom – jest to ważny dla mnie temat i będę go jeszcze rozwijał. Chodzi przede wszystkim o problem tożsamości, o problem bycia innym, o możliwość życia jako mniejszość.

Jako Francuz mieszkający w Polsce ma Pan chyba dobrą perspektywę, żeby przyglądać się temu problemowi…

Bycie Francuzem w Polsce nie jest problematyczne, jest nawet bardzo dobrze odbierane. Ale nawet mieszkając we Francji czułem się inny, ponieważ mam inne korzenie. Dlatego szukałem swojego miejsca i nie do końca wiem, jak to się stało, że znalazłem się w Krakowie… Jestem tutaj już od dawna, ale pracując nad tematem mniejszości, w pewnym sensie pracuję też nad sobą. To jest zarazem osobiste i społeczne. Statystycznie Polska jest raczej jednorodna pod względem narodowym i etnicznym, ale historycznie przecież temat mniejszości jest bardzo istotny. Jako obcokrajowiec zauważam też pewne rzeczy, które dla innych są oczywiste. Na przykład temat rzemieślników, który zaczynałem robić już dawno, zaczął się od zdziwienia. Chodziłem po Kazimierzu, po Krakowie i oglądałem pracownie rzemieślników, mając w głowie francuski obraz. We Francji to są prawie artyści, są cenieni, mają wysoką pozycję społeczną i dobrze im się powodzi. W Polsce jest zupełnie inaczej, te warsztaty podupadają, rzemieślnicy czują się niepotrzebni. Wiele zawodów może zniknąć, a razem z nimi wiedza, znajomość fachu. To jest niedobre dla całej społeczności. Teraz to się zmienia, jest nowa generacja, młodzi ludzie często są gotowi zapłacić za coś więcej niż w sieciówkach. To jest pozytywne, bo daje możliwość rozwoju rzemieślnikom.

Dużo Pan podróżuje, był Pan w Chinach, Tajlandii, Portugalii, ostatnio właśnie w Stanach Zjednoczonych. Czym jest podróż dla fotografa? Czy z podróży powraca Pan z odświeżonym spojrzeniem na rzeczywistość?

Na pewno tak. Ale ciężko jest wracać do Polski, szczególnie jak się wraca z kraju, w którym jest dużo światła, dużo koloru. Może nie podróżuję aż tak dużo, nieczęsto też fotografuję w podróży, ponieważ trudno jest powiedzieć coś interesującego lub ważnego, kiedy jedzie się gdzieś na krótko. W podróży jest element mocnego oderwania od rzeczywistości, podróż pozwala zobaczyć rzeczywistość w innej perspektywie, odpocząć nie fizycznie, ale mentalnie. Jak podróżuję, to lubię zastanawiać się, czy to jest miejsce, w którym mógłbym żyć. Tak było z Krakowem, a może kiedyś tak będzie z innym miejscem.

A czy mógłby Pan żyć w Stanach Zjednoczonych?

W Stanach jest bardzo ciekawie, ale dla mnie mogłoby być ciężko, chociażby ze względu na to, że w dużych miastach życie ludzi kręci się wokół samochodu.

Rozmawiała Natalia Gruenpeter

Zdjęcia zamieszczone dzięki uprzejmości artysty.

Reklamy

One comment

  1. Pingback: Interview from Ameryka Wyobrażona website – Gregory Michenaud | Portfolio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: